Podsumowanie 2020 i plany na 2021

Bez dwóch zdań to był „wyjątkowy” rok. 

Wszystko wywrócone do góry nogami – cały misterny plan „w pizdu”.  I tak bym mógł pisać i pisać, narzekać i marudzić no ale.. to nie ja 🙂 

Mimo wszystko tamten rok wiele mnie nauczył, wylał kilka wiader zimnej wody na głowę, trochę mnie zwolnił i pozwolił na  spokojnie przemyśleć to i owo. 

Treningi – akurat panująca sytuacja na świecie sprawiła że mogłem wydłużyć czas treningów. Biegałem 15-21 km a tygodniowo min. 100 km. 

Niestety gdy pewnym elementom więcej poświęciłem czasu o innych znów zapomniałem – tak to jest jak jesteśmy dla Siebie także trenerem. Łatwo popełnić proste błędy. 

Przede wszystkim w pierwszej części tego dziwnego sezonu zapomniałem o bieganiu na tętno – bardziej skupiałem się na prędkościach i kilometrażu. 

Ograniczona liczba startów była powodem słabych wyników w biegach w których udało się wziąć udział. Dla mnie – osoby mieszkającej n nizinach każdy start w sezonie to przede wszystkim trening / przygotowanie do kolejnego wyścigu. Sezon maiłem tak zaplanowany aby w każdym następnym biegu forma szła do góry. Niestety wszystko się rozsypało jak domek z kart. 

Dieta – tutaj zaszły kolejne małe zmiany – wykluczyłem jajka (czyli w sumie cały nabiał) i powiedzmy jestem na weganie. Może jeszcze nie jest to 100% – nadal jem makarony (które są przygotowywane z jaj) – czasem po prostu ciężko uciec od tego szczególnie ja jest się gdzieś na wyjeździe i musi jeść w restauracjach. Przede wszystkim w małych górskich miejscowościach ciężko coś znaleźć wegańskiego. Więc dopuszczam, makaron i miód.

Dużą część mojej diety stanowiły tłuszcze – starałem przyzwyczajać organizm do wytwarzania energii z tego składnika diety. Głównym produktem było masło orzechowe – chyba tego produktu zjadłem najwięcej w całym roku – 30kg 🙂 – nie, nie liczyłem ale akurat wszystko kupiłem na allegro i w historii zapisało się 😉 

Jest to dość długi i złożony proces ale jakieś efekty już zauważyłem. 

Gdzieś po ostatnich zawodach dopadł mnie kryzys – słaby wynik (przede wszystkim forma) sprawiły że musiałem usiąść i sobie wszystko przemyśleć. Trenujesz, trenujesz a konkretnych wyników brak – a nawet ma się wrażenie że jest gorzej niż rok wcześniej. Przeszło mi przez myśl aby rozpocząć współpracę z jakimś trenerem – jednak do tego nie doszło. Przecież jednym moich celów jest osiągnięcie dobrego wyniku trenując „samemu”. I pewnie pod czyimiś skrzydłami było by łatwiej, szybciej, ale taka sytuacja jeszcze bardziej mnie motywuje do cięższej pracy – nie tylko na treningach ale czytając i szukając różnych rozwiązań. 

Nie da się osiągać dobrych wyników w biegach górskich jeżeli nie biegasz po górach – to logiczne. NIe mieszkam w górach (przynajmniej jeszcze nie) dla tego po dłuższych przemyśleniach postanowiłem kupić bieżnie do domu. Sprzęt ze zmianą nachylenia od -6% do + 40% mam nadzieję że przynajmniej trochę zastąpi mi góry. W końcu nie biegam  by biegać. Jestem fighterem – potrzebuję wyzwań i celu dla tego staram się szukać rozwiązań by iść do przodu – a w tym przypadku do góry 😉

Rok 2020 w liczbach:

Bieganie – 5068.9 km

Rower – 2429 km

Ilość zjedzonego masła orzechowe – 30 kg

Plany na 2021 rok 

Przede wszystkim nie planować 😉 no dobra nie potrafię ale na pewno będę przygotowany (przynajmniej psychicznie) na zmiany – nie ma się co przyzwyczajać – nic nie trwa wiecznie. 

Na pewno będę biegał więcej w pionie – dzięki bieżni. Pewnie od razu nie poprawi to moich wyników (muszę się dobrze zapoznać ze sprzętem) ale jestem dobrej myśli. 

Co do startów to jak nic nie stanie na przeszkodzie (a wiem że będzie to bardzo dynamiczny rok) pobiegnę w:

  • przeniesionej Łemkowyna 150 
  • 6 x Babia Góra
  • Gorce ultra trail
  • może jak się uda to pobiegnie ale już bardziej treningowo w Ultra Kamieńsk (tak mówiłem że nigdy więcej – ale jako trening będzie ok 🙂 – tutaj start zależy od terminu. 

Dalej będę się starał promować jedzieibiegaj.pl – może uda się znaleźć chętną firmę aby wsparła te szaleństwa 😉 Im więcej trenujesz tym więcej wszystkie się zużywa a wszystko kosztuje. Wiem też że bez konkretnych wyników to można jedynie pomarzyć. W Polsce jak zostaniesz mistrzem to dopiero ktoś Ciebie dostrzeże – niestety. Ale działam i jak się uda to będzie super. 

Do zobaczenia na biegowych trasach – w górach. 🙂  

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s