Ultra Kamieńsk 2020

Drugi rok z rzędu pojawiłem się na górze Kamieńsk – tym razem bez kontuzji 😉

Po tych wszystkich Covid-owych zawirowaniach, anulowanych biegach chciałem pobiegać po „górkach”aby się przetrzeć przed biegiem w Tatrach. 

50 km – kilka podbiegów – idealnie na mocniejszy trening. Jakoś szczególnie nie przygotowywałem się do tego biegu tzn. nie zmniejszałem obciążenia treningowego a co za tym idzie – nie byłem wypoczęty. 

Założenie było proste – pobiec mocniej na dłuższym dystansie + udział w zawodach czego mi brakowało w tym roku. 

Start godzina 9:00 – temperatura dwadzieścia parę stopni i błękitne niebo – nie wróżyło to nic dobrego dla mnie…

3-2-1 GO – od razu po starcie podbieg pod górę i zbieg na którym musiałem się zatrzymać aby zawiązać sznurowadło. Mhm – wiedziałem że niebawem będę musiał zrobić to samo z drugim butem a dokładnie jakieś 2 km dalej 😉 

Początkowo trasa biegła zacienioną drogą, lekko pod górę gdzie starałem się utrzymać założone tempo. Początkowo szło wszystko zgodnie z planem – no może bez tych dwóch wymuszonych przystanków przez które się trochę wybiłem z rytmu. 

Z każdym kolejnym kilometrem temperatura była co raz wyższa a powietrze robiło się gęstsze. Na ok. 19km znajdował się pierwszy punkt z wodą który ominąłem – to co miałem ze sobą akurat mi wystarczyło na pierwsze okrążenie (bieg miał dwie pętle – każda po ok 25km)

Na ok 2km przed start/meta mój organizm zaczął reagować na co raz to wyższą temperaturę – generalnie nie nawidzę biegać w upale. Nogi stawały się coraz cięższe a tempo biegu zaczęło spadać. Doczłapałem się do kolejnego „wodopoju” który znajdował się za linią startu, uzupełniłem płyny i pobiegłem dalej. Myślę sobie – „przegryzę coś i na pewno będzie lepiej” – yyy nie – nie tym razem. Wiedziałem że raczej się nic nie zmieni więc starałem się jakoś „doczłapać” do mety… 

Wnioski:

Odżywianie: podczas biegu zjadłem pół bułki z dżemem i jakieś przekąski na jednym z punktów odżywczych. 

Nawodnienie: 2 litry iso na starcie + 2 litry wody + ok 1,5 iso przed metą. 

Sprzęt: Buty Hooka One One Speedgoat 3, kamizelka biegowa ARCh Max HV-4,5l.

Samoocena: Bieg bez historii – chodź wiedziałem że może być „ciężko” gdy temperatura będzie wysoka to mimo wszystko chciałem wypaść dobrze – a na pewno lepiej niż przed rokiem gdzie biegłem z kontuzją. 

Ostatnie się udało 😉 – bieg ukończyłem na 7 miejscu – bez szału. Chyba najbardziej byłem zły na to że nie pobiegłem w założonym tempie – 5:00 / km. 

Po raz kolejny potwierdziło się to że bieganie w wysokich temperaturach nie jest dla mnie no i start o godzinie 9:00 to porażka – przyzwyczajony jestem do biegania o 4 – 5 rano 😉 

Była to dobra lekcja dla mojej głowy – oj tak wiele się w niej działo podczas tych prawie 5h biegu. 

Meta: 7 miejsce open.

Czas: 04:56:37

BTW. Ciekawe czy tak samo bym to opisał jak by wynik był lepszy…..?????? 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s