Rzeźnik SKY 2019

O Biegu Rzeźnika słyszał chyba „każdy” – to marka sama w sobie więc nie będę się rozpisywał 😉

Festiwal biegów z każdym rokiem przyciąga tłumy chętnych chcących zmierzyć się z dziką naturą Bieszczad. Rzeźnik SKY – bieg na dystansie 52,5 km i sumą przewyższeń prawie 3000 m chyba na dobre wpisał się na listę tej imprezy. 2-ga edycja biegu podobnie jak w roku poprzednim przyciągnęła wielu śmiałków – ponad 450 osób stanęło na starcie.

Trasa:

Nie bez powodu bieg został nazwany „Rzeźnik Sky” – trasa prowadziła przez 6 gór zlokalizowanych w okolicy Cisnej (gdzie znajdował się Start / Meta a także baza zawodów). Na trasie trzeba było zmierzyć się kolejno: Łopienek x 2 (dwa różne szlaki), Osina, Hyrlata, Jasło, Małe Jasło.

95% trasy to „górki” a pozostałe 5% to płaskie odcinki (początek biegu ok 2 km i krótki odcinek przed ostatnim szczytem). Sześć „pionowych ścian”, duża ilość błota które przeważało na górskich ścieżkach i kilkanaście powalonych drzew sprawiło że trasa była trudna technicznie i bardzo wymagająca. Szczególnie na zbiegach trzeba było zachować pełną koncentrację gdyż chwila nieuwagi groziła twardym lądowaniem na „4 literach” – sam zaliczyłem takie jedno 🙂 Co około 10 km były usytuowane punkty żywieniowe (woda, izotonik, cola, piwo bezalkoholowe i drobne przekąski w postaci świeżych i suszonych owoców, żelek, batoników i orzeszków) a także punkt „schładzania” organizmu w postaci miski z zimną wodą która na życzenie była wylewana na głowę. Była to świetna sprawa gdyż prognoza pogody tego dnia niestety się niesprawdziła i zamiast zapowiadanego deszczu był żar i duchota – czyli to co lubię najmniej :/

Właśnie dla tego pierwsze 20 km było dość ciężkie dla mnie – bieg w tropikach to masakra 🙂 Potrzebowałem czasu aby organizm mógł normalnie pracować w takich warunkach. Na szczęście odpowiednie nawodnienie i dostarczenie magnezu i potasu uchroniło mnie przed kryzysem które niestety dopadało wielu zawodników na trasie (123 osoby nie ukończyły biegu).

Po ostatnim punkcie żywieniowo/kontrolnym czekała ostatnia góra – Małe Jasło o stromym „podejściu” i ok 5 km błotnym zbiegu pomiędzy drzewami. Na zegarku było już ponad 7h biegu i wiedziałem że jestem spóźniony – umówiłem się z Synem że będę na mecie po około 7 godzinach. Przed wspinaczką zjadłem energetycznego batona i powiedziałem sam do siebie – jak tylko zdobędę ten ostatni szczyt to składam kije i „ogień” do samem mety. Na zbiegu nogi były w dobrej kondycji – brak większego zakwaszenia pozwoliło mi na mocny i szybki „sprint” do mety. Tam zameldowałem się z czasem 8h i 28 sekund.

Wnioski:

Pogoda: początkowo przyjemne 18 stopni jednak z upływem czasu temperatura rosła i w słońcu wynosiła ponad 30 stopni. Chodź większa część trasy biegła pod drzewami to „duchota” nie odpuszczała i dawała się we znaki szczególnie na „podejściach”.

Odżywianie: podczas biegu zjadłem 1 x banan, 3 x żel energetyczny, 1 x baton energetyczny, 1 x garść daktyli, 4 x magnez z potasem, kilka cząstek pomarańczy na punktach żywieniowych. Na bieg zabrałem znacznie więcej ale jakoś nie miałem ochoty na jedzenie i do tego schowane np. kanapki w plecaku były trudne do wyjęcia bez zatrzymania się. Element do poprawy.

Nawodnienie: 2 x flask 0,5 litra z izotonikiem (na początku własnej roboty – woda +sok ze świeżo wyciśniętej pomarańczy + glukoza + sól himalajska) i na każdym punkcie uzupełniałem dostępnym tam izotonikiem.

Sprzęt: Plecak Kalenji po małych modyfikacjach (wszyte gumki które trzymały lepiej flaski) sprawdził się b.dobrze, Kije karbonowe Black Diamond Distance Carbon FLZ bez których było by znaczniej trudniej i buty Inov8 X-Talon 230 idealne na to błoto.

Samoocena: Wynik kiepski, zakładałem że bieg ukończę w maksymalnie 7h a zajęło mi to godzinę więcej. Oczywiście trasa nie należała do najłatwiejszych ale to mnie nie usprawiedliwia. Wydolnościowo było ok, na plus końcówka i brak „zakwaszonych” nóg ale na pewno brakowało siły na podejściach. Ten element na pewno do poprawy przed kolejnymi zawodami. Bardzo pomogły mi kije z którymi biegłem pierwszy raz. Na podejściach wręcz niezastąpione i przydatne na błotnistych zbiegach. Średnio sprawdzają się w wysokiej trawie – na trasie było kilka krótkich odcinków gdzie trawa sięgała „pasa”. Na pewno do przemyślenia odżywianie podczas biegu. Testowałem różnorodność co się sprawdziło, ponieważ same żele to nie najlepsze rozwiązanie.

Meta: 48 miejsce w kat. open, 41 miejsce w kat M, 18 miejsce w kat wiekowej. Czas Netto 08:00:28, czas Brutto 08:01:05.

Rzeźnik Sky w porównaniu do innych biegów dystans-owo wypada dość blado „tylko” 52,5 km to na pewno nadrabia trudnymi technicznie podbiegami i zbiegami a także sumą przewyższeń. Dodając do tego zmienną pogodę otrzymujemy bardzo ciekawy bieg który zapamiętamy na długo.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s