Moja droga do "ultra" biegania

Sport towarzyszy mi przez całe życie. I nie chodzi mi o oglądanie meczy w TV a czynne uprawianie.
Koszykówka, siłownia, muay-thai, kolarstwo terenowe/szosowe a obecnie bieganie.
Biegać zacząłem pod koniec (listopad) 2012 roku i żeby nie przestać na kilku kilometrowych przebieżkach wyznaczyłem sobie od razu cel   –> pół maraton (marzec 2013 r).

 

 

Wyznaczenie sobie celu to jak dla mnie najlepszy sposób mobilizacji.
Do mojego pierwszego półmaratonu przygotowywałem się jakieś 3 miesiące. Nie korzystałem z planów typu „jak przebiec połówkę” które można znaleźć w internecie. Tutaj skupiłem się na poznaniu swojego organizmu i ile jest w stanie przebiec. Fundament kondycyjny już miałem więc etap „raczkowania” miałem dawno za sobą. Organizm był przyzwyczajony do wysiłku i wystarczyło tylko prawidłowo go ustawić.

 

21,0975 zaliczone

Ten bieg był moim debiut w imprezie biegowej i od razu spodobało mi się to. Atmosfera, zawodnicy, kibice i radość z ukończenia biegu sprawiła że zapragnąłem biegać więcej, zapragnąłem kolejnego wyzwania.

 

Jako że stawiam sobie zawsze wysokie cele to nie mogło być inaczej –> maraton (wrzesień 2013).
Ale żeby było trudniej to chciałem złamać 3h.

 

Przygotowując się do biegu skorzystałem z planu „jak złamać 3h” w maratonie. Do tego wprowadziłem zmiany w swojej diecie a dokładnie wykluczyłem całkowicie z niej mięso (oprócz ryb) a cały okres przygotowawczy był ustawiony pod wyznaczony cel.

 

            

 

42,195 zaliczone 
Maraton przebiegnięty jednak założony czas nie został zrealizowany.
Przeszła mi myśl aby poprawić ten czas i z przodu mieć 2-kę ale jednak tego nie zrobiłem, przynajmniej narazie 🙂
W kolejnych latach cały czas byłem aktywny (bieganie, rower, crossfit)  jednak bez większych wyzwań.
Zaliczyłem jeszcze jeden pół maraton i cały czas byłem w „rygorze” treningowym tylko że bez konkretnego wyzwania, celu.
Biegałem dużo po mieście i asfaltowych drogach co spowodowało u mnie lekkie znudzenie tą formą biegu. Potrzebowałem kolejnego wyzwania. Mogłem oczywiście pobiec kolejny maraton ale jednak chciałem czegoś innego, czegoś nowego.
Kolejne wyzwanie po maratonie to rzecz jasna ultramaraton 🙂 Ale przecież nie może to być ultra na płaskim i równym asfalcie dlatego też by zawiesić poprzeczkę wyżej obrałem za cel ultramaraton górski.
Końcówka 2016 roku to przemyślenia nad ultramaratonem (czym dam radę, czy się przygotuje, czy wytrzymam taki bieg). Poszukiwania relacji, opisów i planów treningowych. Decyzje podjąłem szybkom bo im dłużej człowiek się zastanawia to dochodzi do wniosku że chyba to jeszcze nie teraz. Przecież nie jestem przygotowany, przecież nigdy nie biegałem po górach. I właśnie dlatego decyzja zapadła szybko 🙂 bo jak to można sprawdzić inaczej niż startując w biegu.

Znalezione obrazy dla zapytania chudy wawrzyniec 2017 logo

Takich biegów w Polsce jest duża liczba więc tak naprawdę decydowała data startu. Tutaj wybrałem „Chudego Wawrzyńca” ultramaraton w Beskidzie Żywieckim. Bieg odbywa się w sierpniu a dla mnie był to idealny termin ze względu na okres przygotowawczy który musiałem rzetelnie przepracować. Ponad 80 km po górach dla osoby z niedużym doświadczeniem biegowym, zerowym jeżeli chodzi o biegi górskie i na codzień mieszkającej na Mazowszu to mimo wszystko spore wyzwanie.

Challenge accepted 🙂

 

Podobnie jak przy maratonie tutaj także skorzystałem z gotowego planu treningowego:
Oczywiście musiałem go troszkę zmodyfikować ze względu na brak gór. Dystansu poszczególnych treningów nie zmieniałem. Jeżeli trzeba było wybiegać 50 km to tak robiłem. Treningi przeprowadzałem w lesie jak i na asfalcie.
Długie wybiegania były dla mnie bardzo ważne z dwóch powodów:
po 1. aby sprawdzić jak zachowuje się organizm i budować jego wytrzymałość.
po 2. przyzwyczajać głowę do biegu który trwa dłużej niż 3h.
Tygodnie szybko mijały a termin startu zbliżał się dużymi krokami. Pomimo ogromnego obciążenia treningowego i codziennych obowiązków nie mogłem się doczekać. Czułem się jak dziecko przed świętami bożego narodzenia które czeka na przyjście św. Mikołaja.
Było to zupełnie coś innego niż maraton w mieście, coś nowego i tajemniczego. Tutaj nie chodziło o czas w jakim mam ukończyć bieg a oto by go w ogóle ukończyć. Bieganie po górach to inna bajka, dużo fajniejsza.

„bo kto przebiegnie ultramaraton ten jest gość, ale ten co pokona ultramaraton w górach jest kosmitą”

Ukończyłem bieg na 17 miejscu na prawie 150 startujących osób na dystansie 85 km z czasem 11:17:23,8.
Sam nie wiem jak tego dokonałem 🙂 ale się udało i było warto 🙂 a to dopiero był początek……
Dlatego jeżeli zastanawiasz się czy to jest odpowiedni moment na udział w takim biegu to odpowiedź brzmi zdecydowanie TAK 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s